Gazetka iNightwood
  • Strona Główna
  • Co i kiedy?
  • Nasza Ekipa
    • Rekrutacja
    • Kontakt
    • Autorzy iNightwood
  • Smok miesiąca
  • Poradniki graficzne

Polecane

  • Instagram Nightwood
    Nowe posty od Gilfuina!
  • Patronite Nightwood
    Wspomóż finansowo prace nad grą
  • Projekt Mistwood
    Fanowska wersja gry

458: Spróbuj sam - korzystanie z pędzli w Gimpie - cz. 5

W dzisiejszym poradniku zajmiemy się wykorzystaniem pędzli (brushy) w praktyce oraz efektami specjalnymi w ramce. Stworzymy cień lub kolorową poświatę wokół smoka, nauczymy się dodawać pasek oraz ozdobne obrazki do menu.
 Poprzednie części poradnika znajdziecie tutaj:
Część I - instalacja i używanie pędzli
Część II - modyfikacja i różne sposoby używania pędzli
Część III - wykorzystanie pędzli w praktyce (przykład ramki)
Część IV - tworzenie własnych pędzli

Tworzenie cienia pod smokiem

Otwieramy ramkę wybranego smoka (najlepiej na czarnym tle) i wykonujemy zrzut ekranu (print screen) za pomocą Painta lub jakiegokolwiek innego, przeznaczonego do tego programu. Można to zrobić bezpośrednio w Gimpie (Plik -> Pobierz -> Zrzut ekranu). Przycinamy powstały obrazek od góry i od lewej, tak, aby obciąć całą niepotrzebną ramkę - dzięki temu cień smoka w gotowej ramce będzie znajdował się we właściwym miejscu. Wygodnie jest to zrobić za pomocą Zaznaczenie prostokątne -> Obraz -> Kadruj według zaznaczenia. Obrazek zapisujemy jako .xcf, żeby zachować wszystkie dane.


Następnie wymazujemy tekst, zostawiając tylko smoka (wystarczy użyć szerokiego, czarnego pędzla). Zaznaczamy smoka (Możemy to zrobić za pomocą narzędzia "zaznaczanie wg. koloru", lub zaznaczyć czarne tło narzędziem "różdżka", potem wybrać Zaznaczenie -> Odwróć. Najlepiej poeksperymentować z narzędziami zaznaczania i progami czułości, bo każdy smok jest inny). Zaznaczenie nie musi być idealne, bo nie będziemy wycinać smoka, a jedynie tworzyć rozmyty cień, który może być lekko nieregularny.



Na wierzchu tworzymy nową, przezroczystą warstwę, nie rezygnując na razie z zaznaczenia.


Klikamy na nową warstwę (nazwijmy ją "cień") i wypełniamy zaznaczenie czarnym kolorem (lub, oczywiście, jakimś innym, jeśli chcemy kolorową poświatę). Wyłączamy widoczność tła, nie będzie nam na razie potrzebne.


Pracując nadal na warstwie "cień", wyłączamy zaznaczenie (zmieniając narzędzie na inne lub klikając Zaznaczenie -> Nic). Wybieramy opcję Filtry -> Rozmycie -> Rozmycie Gaussa, ustawiając wartość na ok. 10 px. (więcej o korzystaniu z rozmycia gaussa znajdziesz w poprzednich częściach poradnika).

Zmieniamy krycie warstwy tak, aby cień było dobrze widoczny, ale niezbyt przytłaczający (można to zrobić później, krycie warstwy będzie zależało od tła pod spodem).




Jeśli nawet przy 100% cień wydaje się zbyt blady, możemy skopiować warstwę, a potem skleić je w jedną (Prawym na warstwę -> Połącz w dół).

Następnie przezroczystą warstwę (najlepiej zapisać obrazek jako .xcf) możemy nałożyć na jakiekolwiek istniejące wcześniej tło lub wykorzystać cały plik do stworzenia nowego tła, przekładając na końcu warstwę z cieniem na samą górę. Tak, przykładowo, będzie wyglądać cień naszego smoka na gotowym tle (przed i po kliknięciu na menu):


Dzięki temu, że stworzyliśmy cień na osobnej warstwie, możemy go teraz przekolorować, korzystając z opcji Kolor -> Barwienie. Efekt przed i po kliknięciu menu:



Tworzenie obrazka do menu

 Rozwijające się menu smoczej ramki możemy ozdobić dodatkowym tłem lub obrazkiem, także ruchomym. Abu stworzyć prosty obrazek w postaci obramowanego prostokąta, najpierw musimy wyliczyć wymiary. Pomoże nam w tym zrzut ekranu z otwartą smoczą ramką, przerzucony do Gimpa. Narzędziem "Zaznaczenie prostokątne" zaznaczamy rozmiar nowego obrazka - wymiary w pikselach podane są na dole okna z obrazkiem (długość maksymalna to 318px, maksymalna wysokość to ok.50px). Przycinamy obrazek (Obraz -> Kadruj według zaznaczenia).






Powstałą w ten sposób bazę kopiujemy (Warstwa -> Kopiuj warstwę), aby dodać przezroczystość (jako że pierwsza warstwa ma atrybut "tło", nie da się usunąć koloru gumką). Dopiero na drugiej, skopiowanej warstwie możemy użyć gumki. Warstwa nr 1, niepotrzebna, może zostać skasowana.




Teraz podzielimy sobie obrazek na cztery równe części. Dodajemy dwie prowadnice (linie pomocnicze) za pomocą opcji Obraz -> Prowadnice -> Nowa prowadnica w procentach (poziomą i pionową, po 50%). Prowadnice pomagają w symetrycznym rozmieszczeniu wzorów, ale nie będą widoczne na zapisanym obrazku.

Namalujemy tylko jedną część ramki obrazka, a następnie skopiujemy ją na pozostałe części (łatwy sposób na zachowanie symetrii). Wybieramy jakiś ozdobny pędzel i malujemy np. prawe dolne obramowanie. Możemy zrobić to całkowicie ręcznie (korzystając ze standardowych pędzli), za pomocą brushy lub kopiując fragmenty innych ozdóbek. Tutaj posłużę się trzecią metodą. Otwieramy obrazek z dekoracjami w gimpie i kopiujemy wybrany fragment (korzystając z któregoś narzędzia zaznaczenia), po czym wklejamy do naszego obrazka.



Teraz należy zmienić rozmiar wklejonego fragmentu (narzędzie Skalowanie warstwy), możemy go też obrócić (narzędzia Obrót, Nachylenie lub Perspektywa) lub przesunąć (narzędzie przesunięcie). Po dopasowaniu fragmentu w wybrane miejsce możemy gumką zetrzeć niepotrzebne ślady.


Stwierdziłam, że chcę dodać kwiatek z boku obrazka - w tym celu muszę powiększyć istniejący obrazek. W tym celu otwieramy Obraz -> Wymiary płótna. Otworzy się nam okienko, w którym możemy powiększyć lub pomniejszyć istniejący obrazek. Aby zmienić tylko jeden wymiar (długość lub wysokość), należy odznaczyć (rozłączyć) "łańcuszek" - w przeciwnym razie boki obrazka zmienią się nam proporcjonalnie. Do istniejącego wymiaru długości dodajemy 20px (to będzie po 10 px z każdej strony), po czym wyśrodkowujemy obrazek (można też przesuwać go krzyżykiem). W razie jakichś błędów, za pomocą guzika "Reset" możemy wrócić do oryginalnych rozmiarów.

Chociaż obrazek jest teraz powiększony, to aktywna warstwa nadal ma ten sam rozmiar. Aby dopasować warstwę do obrazka, klikamy Warstwa -> Dopasuj wymiary warstwy do obrazu.


Wycinamy (lub rysujemy ręcznie) kwiatek i wklejamy go do naszego obrazka. Narzędziami 'Skalowanie" i "Obrót" dopasowujemy kwiatek.


Gdy ornament jest już gotowy, kopiujemy ćwiartkę (Ctrl+c), zaznaczając ją za pomocą "Zaznaczenia prostokątnego". Wklejamy wycięty fragment i mocujemy w odpowiednim miejscu, używając narzędzi "Odbicie" (ustawiamy wartość "pionowo" lub "poziomo" i klikamy na wycięty fragment) i "Przesunięcie". Powtarzamy dwa razy, aż wszystkie cztery ćwiartki zostaną zapełnione.


Czas na dowolne pokolorowanie ornamentu. Tutaj skorzystam z gradientu. Wybieramy narzędzie "Gradient" (więcej o stosowaniu gradientów w poprzednich częściach poradnika!) - np. jakiś metalowy (Golden, Brushed aluminium, Crown molding). We właściwościach warstw zaznaczamy okienko "blokowanie kanału alfa", czyli przezroczystości - tak aby pokolorować tylko ornament, nie ruszając tła. nakładamy gradient - z prawej do lewej, z góry do dołu cz jak kto woli.
W tym przypadku skopiowałam jeszcze pokolorowana gradientem warstwę, nałożyłam gradient w odwrotnym kierunku oraz zastosowałam rozmycie gaussa (patrz poprzednie poradniki!) tak, aby wyraźniej odgraniczyć ornament od przyszłego tła ramki. Tutaj obrazek na czerwonym tle, dla kontrastu:


Narzędziem "Zaznaczenie rozmyte" ("różdżka") zaznaczam wnętrze ornamentu, ustawiam krycie wypełnienia ("Kubełek") na wartość ok 40 % i wypełniam czarnym kolorem.

Tak wygląda gotowy przycisk do menu na różnego rodzaju tłach:


Tworzenie ozdobnego paska pod menu - sposób 1
Jest kilka metod tworzenia paska na tle, widocznego pod menu. Jeden z nich znajdziesz w poradniku Border.: LINK

Otwieramy wybrane przez nas tło (tworzenie paska najlepiej zostawić sobie na koniec, już po poprawianiu i koloryzowaniu tła). Wysokość paska powinna wynosić około 18-20 px. Zaznaczamy (narzędziem "Zaznaczanie prostokątne"), gdzie umiejscowiony będzie pasek.


Opcjonalnie możemy zaznaczyć we właściwościach narzędzia "zaokrąglanie rogów" z niewielkim promieniem 5-6.



Następnie (nie rezygnując z zaznaczenia) tworzymy na wierzchu nową, przezroczystą warstwę. Narzędziem "Kubełek" wypełniamy zaznaczenie kolorem (może być czarny, gdy chcemy przyciemnić pasek, może być też inny), a następnie ustawiamy krycie warstwy na 30-50%.






Tworzymy nową, przezroczystą warstwę. Narzędziem "Zaznaczenie eliptyczne" tworzymy kształt zaookrąglonej linii (reszta elipsy wystaje poza obrazek).



Następnie wypełniamy kształt kolorem białym (lub innym jasnym) i zmniejszamy krycie warstwy do ok.30-40%.






Aby utworzyć krawędź ramki, musimy połączyć obie warstwy (tę z czarnym i tę z białym wypełnieniem). Klikamy prawym przyciskiem na warstwę z białym wypełnieniem i wybieramy "połącz w dół".

Tworzymy na wierzchu nową, przezroczystą warstwę. Narzędziem "Różdżka" zaznaczamy kształt paska. W opcjach wybieramy Zaznaczenie -> Obramuj -> ok. 4px. Powstałą obwódkę wypełniamy czarnym kolorem oraz zmniejszamy krycie warstwy do 30%.





Tło z paskiem jest gotowe.
 Tworzenie ozdobnego paska pod menu - sposób 2

Kolejny sposób na pasek. Otwieramy obraz i narzędziem Zaznaczenie prostokątne zaznaczamy rozmiar paska.



Następnie wybieramy narzędzie "Gradient" i rodzaj gradientu "od koloru do przezroczystości". Wybieramy ciemny kolor (aby dobrze dopasować kolorystykę do obrazka, możemy użyć Narzędzia "Pobierz kolor" - skrót klawiaturowy o - z jakiejś części obrazka) i dodajemy gradient od dołu.





Następnie wybieramy jaśniejszy kolor i dodajemy gradient z góry paska, zostawiając środek przezroczysty.





Teraz nałożymy klasyczny deseń - wąskie paseczki biegnące pod kątem 45 stopni. Tworzymy nową, przezroczystą warstwę. W opcjach narzędzia "Wypełnianie" ("Kubełek") wybieramy punkt "Deseń". Rozwinie nam się lista deseni, wśród domyślnych dla Gimpa znajdziemy wąskie - choć poziome - paseczki (Stripes Fine). Wybieramy ten deseń. Wypełniamy całą wierzchnią warstwę deseniem w poziome paseczki.
Aby uzyskać ukośne paseczki, wykorzystamy narzędzie "Obrót", gdzie ustawimy kat 45 stopni.





Następnie musimy przesunąć deseń tak, aby pokrywał cały pasek menu - zrobimy to za pomocą narzędzia "Przesunięcie", przesuwając całą warstwę  w górę.

Teraz nasz pasek pokryty jest paseczkami, a masło maślane ;). Trzeba pozbyć się reszty paseczków zalegających na obrazku. Za pomocą narzędzia "Zaznaczenie prostokątne" zaznaczamy obszar tuż pod paskiem, az obejmiemy cały deseń. Następnie wchodzimy w Edycja -> Wyczyść (da nam to taki sam efekt, jak mozolne używanie gumki, tylko że za jednym kliknięciem).



Pasek jest gotowy. W razie potrzeby, gdy pasek jest za ciemny i przytłaczający, możemy zmniejszyć krycie warstwy. Jeśli paseczki wydają się za wąskie i za ciasno ułożone, sprawę załatwi użycie narzędzia "Skalowanie" - pozwoli nam to na rozszerzenie pasków, a potem zostanie tylko wygumkowanie wystających brzegów.



Tło z paskiem:


Wszystkie przedstawione powyżej opcje i sztuczki można oczywiście łączyć, aby otrzymać nowe, lepsze efekty. Eksperymentowanie jest najlepszym sposobem na naukę!
Entomologia
Entomologia

457: Zgłoszenia do głosowania na Smoka Stycznia


Pod tym postem zgłaszamy smoki do głosowania.



Informacje i regulamin.
Zgłaszając swoje bestie, automatycznie go akceptujecie.
Catherinne_
Redaktor Naczelna
Catherinne_

456: Informacje o głosowaniu na Smoka Stycznia


Informacje

Równo o godzinie 18:00 pojawia się post, pod którym można zgłosić swoje chowańce do głosowania. Od 11 do 31 stycznia w ankiecie będzie można głosować na jednego z pięciu smoków. Link do ramki zwycięzcy w postaci obrazka będzie na stronie bloga przez co najmniej 10 dni, a link do ramki takiego smoka - przez całe 10 MIESIĘCY na Stronie Głównej gazetki.



Jak zgłosić smoka?
Jako jedna z pierwszych pięciu osób musisz zgłosić się w komentarzu pod postem, który pojawi się o 18:00, o tytule: "Zgłoszenia do głosowania na Smoka Miesiąca". Możesz zgłosić tylko jednego smoka. Oprócz tego do 15 minut musisz wysłać mi (Catherinne_) wiadomość na PW o treści:
"Zgłosiłem smoka X do głosowania na Smoka Miesiąca" Dzięki temu będę miała pewność, że jedna osoba nie zgłosiła smoków swoich przyjaciół.
Catherinne_
Redaktor Naczelna
Catherinne_


455: Leśne Opowieści 21: Przybysz, część I

Nowy rok, nowa opowieść. Czego może w Nocnym Lesie szukać przybysz z dalekiego południa? To się dopiero okaże...

Część II >< Część III >< Część IV >< Część V >< Część VI >< Część VII >< Część VIII><Część IX


Kiedy statek przybił do brzegu, stałem na dziobie z moim skromnym tobołkiem na ramieniu i wpatrywałem się w Nocny Las.
Oczywiście, słyszałem opowieści o tej krainie – ogromnym gąszczu rozciągającym się na niemal całym kontynencie, zamieszkanym przez smoki, ich zwariowanych hodowców i bogowie jedni wiedzą, co jeszcze. Tam, skąd pochodzę, jest takie powiedzenie: „Zabłąkana dusza znajdzie w Nocnym Lesie tyle nowych okropieństw, że zbłądzi jeszcze bardziej”. A uwierzcie, pochodzę z daleka. Z paskudnego, ponurego kraju, gdzie nie ma nic, poza szarym piaskiem i zagrzebanymi w nim kośćmi. W porównaniu z nim, wasza Milcząca Pustynia przypomina dziecięcą piaskownicę.
Tamtego poranka widziałem Las po raz pierwszy. Wyrastał na płaskiej równinie, za portową mieściną, do której przybyliśmy. I ciągnął się aż po horyzont. Zbita masa ciemnych, ogromnych drzew.
Z tego, co dotąd wam opowiedziałem, możecie wywnioskować, że jestem miłośnikiem przyrody, druidem czy kimś takim. Nic bardziej mylnego, przyjaciele. Na co komu przydałby się druid wśród szarego piachu?
Uwaga, żart: Na przekąskę. Ha, ha. Ludzie nigdy nie są pewni, czy powinni chichotać, gdy dochodzę do tego momentu mojej historii. Ale my naprawdę mamy ludożerców, tam u siebie. W zasadzie każdy jest potencjalnym ludożercą. Bo kiedy zapasy się kończą, a człowiek zbłądzi wśród piasków, bez perspektyw na upolowanie zwierzyny, to taki niewinny druid wydaje się niezwykle smakowity.
Tak czy inaczej, druidem nie jestem. Nazywam się Ravken. Ravken Łowca Plugastwa.
Tak, tak. W moim kraju jest trochę plugastwa, które może ścigać taki łowca. Demony, które wysuszają i tak nieliczne oazy. Wredne mamuny, kradnące niemowlęta, a w zamian podkładające wrzeszczące mandragory lub swoje ohydne potomstwo. Albo, niech je po tysiąckroć szlag, gadające, łyse szczury, które wyżerają śpiącym mężczyznom... no, sami wiecie co. Wiecie, jak to jest, obudzić się pewnego dnia i odkryć...? Nie? Ja też nie wiem. Tak, znowu żart, daliście się złapać.
Zanim marynarze opuścili trap, ja naoglądałem się już wystarczająco wiele drzew drzew. Zszedłem ze statku, na pożegnanie wcisnąwszy w garść kapitana kilka monet z czerwonego złota, które mu obiecałem w zamian za dyskrecję. Bo, rozumiecie, statki przybijające do Smoczego Portu, mieściny u stóp Nocnego Lasu, są dość dokładnie sprawdzane. A mój tak zwany „cel podróży” nie był do końca legalny.
Pierwsze, co zrobiłem po zejściu na ląd, to udałem się do miejscowej karczmy. Nie bardzo wiedziałem, która z licznych miejskich spelun jest godna polecenia. Wybrałem tę z wymalowanym na szyldzie, zielonym smokiem.
Pogoda była ładna, słońce przygrzewało, więc usiadłem na ławie przy stoliku wystawionym na zewnątrz. Wkrótce pojawiła się służebna dziewka w długiej spódnicy i białej koszuli, sznurowanej na piersiach.
– Macie tutaj piwo? – spytałem.
Dziewka popatrzyła na mnie z ciekawością. Trudno się dziwić. Tutejszego języka nauczył mnie stary niewolnik, kiedyś podróżnik i badacz, którego mój ojciec wziął w jasyr, ale mimo to mam bardzo silny akcent. I czarną skórę. I popielate włosy, które zupełnie do niej nie pasują. Oraz paskudną bliznę, przecinającą twarz od lewej skroni do brody. Zawdzięczam ją pewnemu człowiekowi z dalekiej północy. Może kiedyś opowiem wam również tę historię.
– Mamy, panie – powiedziała dziewka.
– Jedno, proszę. I jakiś pokój. Niezbyt drogi, ale nie zapluskwioną norę.
– Tak, panie.
Dziewka odeszła. Po kilku minutach oczekiwania dostałem moje piwo, pięknie spienione nad brzegiem szklanego kufla. Z ciekawością obejrzałem naczynie. Tam, skąd pochodzę, szkło to rzadkość, a tutaj prawie wszędzie można się z niego napić.
Obok mnie grupka mężczyzn grała w karty, racząc się jakimś podejrzanym, zielonym napojem. Upiłem łyk swojego piwa. Okazało się przyjemnie chłodne. Zastanawiałem się, czy ci karciarze są hodowcami. Ogarnęło mnie błogie rozleniwienie. Przepiłem do smoka, zerkającego na mnie z szyldu.
– Już wkrótce, gadzinko – obiecałem solennie.
Bo widzicie, dawałem sobie radę z wszelkimi demonami, potworami i zjawami. Za wyjątkiem smoków. Ze smokiem nigdy nie walczyłem i przebyłem naprawdę długą drogę, by jakiegoś upolować.
Nie zamierzałem wracać z pustymi rękami.


Zobacz także:
Siódmą część poprzednich "Leśnych Opowieści"
Ósmą i ostatnią część poprzednich "Leśnych Opowieści"
Hrabia Cerro
Hrabia Cerro

454: Wywiad 24: Spika

Wywiad z autorką żywiołu, który już lada chwila zawita do gry. Tym żywiołem jest oczywiście Piasek, a osobą - Spika.



Shining Night: Standardowe pytanie na początek – jak trafiłaś do Nightwood?
Spika: Cóż... Wiedziałam, że padnie takie pytanie. W sumie, to mało wciągająca i raczej nieciekawa historia. Kiedyś, z czystej ciekawości szukałam w Google smoczych obrazków i przypadkowo weszłam na tę stronę. Jak to się skończyło, wiadomo.

Ostatnio głośno jest o Smoku Piasku Twojego autorstwa, który ma zostać wprowadzony już w tym miesiącu! Czy trudno było się „wybić” spośród wielu innych tematów?
Sama jestem zaskoczona tym, że pogłoski o wprowadzeniu nowego żywiołu się sprawdziły. To był ciężki, pracowity okres pracy poświęcony ciągłym poprawkom w temacie, nieustannemu dopracowywaniu wątku i reklamowaniu go na Shoutboxie (niektórzy stali bywalcy tego miejsca odgryźliby mi za to głowę, gdyby mogli - "zapraszacze" były dość długawe). Czy trudno było się wybić? Cóż, równocześnie "tak" i "nie". Miałam ułatwiony start. "Adoptowałam" temat od Deleted, usuniętego użytkownika (nie znam nawet jego płci), który kiedyś prowadził wątek, ale potem z niewiadomych przyczyn go zostawił. Co ciekawe, kiedy natrafiłam na Piasek, był już on przyklejony jako jeden z tych najlepszych pomysłów, co jest dla mnie do tej pory wyjątkowo niezrozumiałe. Dzieło Deleted było bardzo niedopracowane i mało klimatyczne.
  Tak więc, jak już mówiłam, początek był łatwy, ale potem zaczęły się schody. Nowa ankieta, nowi ludzie do przekonania, reklamy, poprawki, poprawki, poprawki... Prowadzenie tematu o nowym żywiole smoka to masa pracy. Nie wiem, czy drugi raz zdołałabym się tak poświęcić, ale chyba zamierzam spróbować. Mam na oku jeden stary, zapomniany (tym razem nieprzyklejony) wątek i zamierzam go przejąć. Khym, smok Życia, khym.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na taki żywioł?
Przez to, że uważam Piasek za coś bardzo tajemniczego i magicznego. Zaczęło się od namiętnego oglądania "Gwiezdnych Wojen", które właściwie zaczynają się na pewnej pustynnej planecie. Potem była "Diuna", jeszcze wcześniej Pustynny Gaara z "Naruto"... zabawne przykłady, ale wszystkie one miały w sobie jakąś siłę. I to było to. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego na Nightwood nie ma smoka Piasku. Kiedy znalazłam temat, byłam bardzo rozczarowana, i kiedy zrozumiałam, że nikt nie będzie go naprawiał, zdecydowałam się na reanimację. Udało się!
  Mimo to ciągle słyszę ten jakże popularny argument, że "niebo ziemia". Tak wyraził się jeden z noobków, jakie swojego czasu rzuciły się na Piasek. Do dziś się z tego śmieję, chociaż kosztowało mnie to kilka głosów w ankiecie. Wracając do przerwanej myśli, tak dużo osób zarzucało mojemu pomysłowi podobieństwo do smoka Ziemi, że po jakimś czasie nie chciało mi się już odpowiadać na takie posty. No cóż. To był ten gatunek ludzi, którzy hejtowali Elektryczność za Burzę, Lód za Śnieg, Księżyc za Noc... trzeba się wziąć w garść i iść do przodu. Jak dla mnie Piasek jest odrębnym bytem.

Jakie to uczucie, po paru latach trudów i udoskonalania tematu dowiedzieć się, że smok zostanie wprowadzony do gry?
"Godzina 6.00, obudzona przez wiatr wyjący w kominku włączam komputer i wchodzę na smoki. Przez chwilę ogłupiała przyglądam się nickowi "gilfuin" pod nazwą "Smok Piasku". Jest 6.05, kiedy krzykiem i śmiechem budzę wszystkich domowników, którzy w zwyczaju mają weekendowe spanie do południa" - tak to mniej więcej wyglądało. Jakie to uczucie... Najpierw jest szok, potem taki miły uścisk w żołądku, a potem wybuch radości i tępej dumy. Trzeba się wziąć w garść i podejść do tego na poważnie. Fajnie, Piasek wchodzi. Trzeba więc pozamykać wszystko, zapiąć na ostatni guzik możliwe i niemożliwe sprawy, ściągnąć ludzi, którzy przepatrzą temat i powytykają błędy. Oraz oczywiście - wpaść na SB i urządzić mini imprezkę.

Na forum jesteś znana jako cięta krytyczka różnych pomysłów na smoki. Lubisz komentować nowe tematy czy robisz to już odruchowo?
Czy robienie czegoś odruchowo kłóci się z przyjemnością? Lubię to robić, bo dzięki temu mogę łatwo sprawdzić stosunek autora do siebie i do krytykującego, co jest przecież elementem całkowitej oceny. Tak po prawdzie, to moje "satyrki" po części są pisane jedynie dla śmiechu, ale z drugiej strony, jak można skomentować zdania z rodzaju "Gdy świetlik zabrał również składniki cicho i rozdzierająco ryknął. " lub "(...) jeżeli przyniose jej serce magmy ona wyjdzie za mą ręke."
  Poza tym, wychodzę z założenia, że jeśli ludzie prowadzą tematy w sposób elegancki i poprawny językowo, to każdy powinien!

Jesteś rozpoznawalna również jako Smocza Graficzka. Trudno było tworzyć swoje pierwsze gify?
Na ten temat udzieliłam innego wywiadu. Z uśmiechem odsyłam do niego.
KLIK!

Masz jakieś główne cele, które chcesz zrealizować na Hodowli czy Zgromadzeniu?
Cele...? Nie jestem jedną z tych, którzy koniecznie chcą mieć smoka Anioła, czy 400 rubinów na koncie. Jestem na tym etapie gry, gdy mogę mieć wszystko. Smokami "bawię się" jedynie dla przyjemności. Lubię to miejsce, ludzi, grafików, klimacik.
Kiedy smok Piasku wejdzie, wezmę się za inny pomysł i dalej będę oceniać tematy innych, stworzę kolejne gify... i wszystko będzie tak, jak zawsze być powinno.

Co sądzisz o Siedzibie Hodowcy?
Nie jest zła, ale jedna myśl nieodmiennie kłębi mi się w mojej małej głowie. Dlaczego to tyle zajęło? Patrząc po dwuletnich przygotowaniach, po tylu obietnicach i stwierdzeniach, to powinno być coś wielkości eventu na Pradawnego skrzyżowanego z wszystkimi obiektami Akcji i Zdarzeń pomnożonego razy Smoka Lodu i Księżyca.
To powinien być piękny, genialny element gry, rozbudowany i klimatyczny.
A co otrzymaliśmy? Hm. To małe, delikatne urozmaicenie (genialne, jak najbardziej, klimatyczne też), ale czy to było warte takiego zamieszania?

Wiele się teraz słyszy narzekań na pracę Opiekunów SB. Masz na ten temat jakieś zdanie?
Narzekania? Hm. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą narzekać: na mnie, na Ciebie, na pogodę, na życie... Ja, przy swoim przebywaniu na SB ograniczonym do reklamowaniu smoka Piasku i sporadycznej rozmowy ze znajomymi uważam, że odwalają oni kawał roboty, a bez nich panowałby tam chaos. To tacy policjanci - ludzie z nich żartują, drwią, obrażają się na nich, plują, narzekają... ale z drugiej strony, czy kot wyobraża sobie egzystencje bez ich wsparcia?

Chciałabyś kogoś pozdrowić lub dodać coś od siebie? 

Chciałabym dodać kilka zdań w kwestii,
Znanej wszystkim dobrze Piaskowej Bestii.
Jeśli komuś chcę za nią podziękować,
Że admin raczy mój pomysł dodać,
To przede wszystkim: Świetnym Grafikom,
Przez których wariantów mam tu bez liku.
Następnie: Zagadek Układaczom
Ich prace chyba najwięcej tu znaczą.
A w końcu: Krytykom i Korektorom,
Najgorszym moich koszmarów zmorom,
Co potrafili wytykać błędy,
Ukracać moje głupie zapędy
I doprowadzili do sytuacji,
Gdy dowodzili swych słusznych racji.

Dziękuję Wam, amigos, bardzo dziękuję.
Z wprowadzenia Piasku się raduję.
Zakończę więc tradycją i tym znakiem,
Że rozdam Wam wszystkim
Pierogi Ze Szpinakiem!
Shining Night
Shining Night



453: Nasze Klany 17: Wise of Wizards

Dzisiejszy artykuł przybliża nam klan Wise of Wizards (MysiC), znajdujący się w pierwszej dziesiątce pod względem liczby posiadanych rubinów. Należą do niego: Veiller, adka160, Czikoo, mirmar, hamburabi, paulanowicka12, Minato Namikaze, Wojtek516, Reign Damon. Z mistrzem klanu, hamburabi, rozmawiała nimfaEri.

nimfaEri: Jak długo jesteś na Nightwood i w jaki sposób tu trafiłeś?
hamburabi: Na Nightwood jestem bodajże od 2009 lub 2010 roku. O grze dowiedziałem się poprzez rozmowy z kolegami, którzy opowiadali mi w co grają aktualnie.

Czy byłeś wcześniej w innym klanie? Jeśli tak, to dlaczego go opuściłeś?
Nigdy nie byłem w czyimś klanie, co prawda miałem przedtem inny, ale własny.

Jaki był ten klan? 
Klan nazywał się Czerwone Orły :P był przyjemny jeśli chodzi o atmosferę, były organizowane różne konkursy na avatar, historię powstania klanu i Quizy. Tam nauczyłem się kierować klanem i przeniosłem to na mój obecny klan.

Skoro wcześniej miałeś własną gildię Czerwonych Orłów, co Cię skłoniło do założenia nowego klanu? Skąd wzięła się jego nazwa?
W tamtym klanie nie czułem się zbyt dobrze. Kiedy byłem MK tamtego klanu nie miałem jeszcze wprawy w kierowaniu klanem, zakładając nowy byłem pewny tego co robiłem, wiedziałem już jak należy dbać o klan, chciałem po prostu zacząć od nowa swoją przygodę z klanami. Nazwa Czerwone Orły powstała, gdy nie chciało mi się zbytnio wymyślać nazwy ;), ale wolałbym porozmawiać o teraźniejszym klanie, tamten to przeszłość.

Skąd wziął się pomysł na nazwę Waszego klanu?
Wise oznacza mądry, Wizards natomiast czarodzieje. Nazwa ta pasowała do wymyślonego opisu klanu w którym to tytułowy Wizard jest bohaterem - czarodziejem dążącym ku wolności.

Jaka atmosfera panuje w Waszym klanie?
W naszym klanie wszyscy dbają o interesy klanowe. Kiedy dążyliśmy do listy najlepszych pod względem rubinów wszyscy dorzucili coś od siebie. Zorganizowaliśmy nawet loterię klanową, dzięki której na konto klanu wpłynęły rubiny. Oczywiście nie zapominamy o zabawie i różnorodnego rodzaju konkursach.

Kto może do Was przystąpić?
Ze względu na to, że po staraniach w końcu udało nam się znaleźć w Top 10 osoba która chce dołączyć musi być przygotowana na wpłatę 10 rubinów na 2 miesiące, wpłacić co najmniej 10 wpisowego oraz być osobą aktywną i pogodną.

Dużo osób spełnia te warunki? Czy często ktoś wysyła podanie do Waszego klanu?
Średnio raz na 2 dni dostanę jakieś podanie. To co ustaliłem raczej nie nazywam warunkami, jest to po prostu ustalenie zapobiegające przegonieniu nas na liście :). Widziałem klan w którym trzeba wpłacać 30 rubinów na tydzień!

Jak wyglądało Wasze dążenie do listy najlepszych?
Do listy najlepszych zaczęliśmy dążyć jak w klanie było już 800 rubinów, z dniem dzisiejszym mamy ok 1600. Udało nam się to osiągnąć w niecały tydzień. Przyznam jednak, że na tym najbardziej mi zależało, każdy jeden rubin, każdy grosz włożyłem w klan, dlatego obecnie mam tylko 5 milionów :( . Tylko nieliczni gracze wpłacali większe sumy. Najwięcej wpłaciła paulanowicka12, bo aż 132 rubiny. Jednak udało nam się to.

Jakie są obecnie cele Waszego klanu?
Moim celem w klanie jest oczywiście dołączenie do klanu odpowiednich klanowiczów, którzy będą o niego dbać, i stworzenie im przyjemnej atmosfery. Celem pobocznym jest dążenie do coraz to wyższego miejsca w Top10, tak abyśmy mieli to miejsce zapewnione.

W opisie klanu pisze, że przeprowadzacie quizy na temat NWD. Jak się one odbywają, dużo osób w nich uczestniczy?
Wbrew pozorom na nieobowiązkowe Quizy zawsze znajdą się ochotnicy. Quiz jest taki sam jak KOT czyta Wiki, tylko że zawiera również pytania o nasz klan i jest organizowany na klanowym SB.

Rekrutacja do klanu jest otwarta. Jak zachęciłbyś graczy, by wstępowali w Wasze szeregi?
Każdy, kto lubi dobrą zabawę, miłe pogaduszki z klanowiczami i konkursy na pewno sam się zgłosi, mam jeszcze zamiar przeprowadzić rekrutację na forum NWD.

Dziękuję za udzielenie wywiadu.
Też dziękuję i życzę szczęśliwego nowego roku.

Zobacz także: 
Nasze Klany: Walcz i Surowce Zdobywaj
Nasze Klany: Chance or Sorrow
nimfaEri
nimfaEri

452: Wigilia w Nightwood - praca NicoleE (III miejsce)

Wigilia w Nightwood, według pamiętnika Alistaira

Nicole oznajmiła, że w tym roku spędzi Wigilię w Nightwood. Potem spojrzała uważnie na moją niewątpliwie zaskoczoną minę i mruknęła: 
- Nieważne, zobaczysz. 
Mam taką nadzieję… Owszem, wiedziałem dlaczego wyjeżdża do rodziny akurat w tych dniach każdego roku, ale nie miałem zielonego pojęcia na czym to całe święto właściwie polega. Ani że nazywa się akurat tak. Ani czemu teraz moja przyjaciółka woli zostać tutaj. Nie powiedziała, a ja nie pytałem. Uznałem, że każdy ma prawo do tajemnic.
Nie wiedziałem też, że potrzeba aż tylu przygotowań…
Oczywiście najpierw trzeba było posprzątać. Nienawidzę tego. Wiem, że dla siedmiu ogromnych smoków, które przecież nie będą wszystkie mieszkać w jednej sali (nie śmiałbym nawet czegoś takiego zasugerować, nic, co choć odrobinę przypomina stajnię nie wchodzi w grę), wymagana jest spora liczba pomieszczeń (bo nie pokoi, to słowo zwyczajnie nie pasuje, gdy mówimy chociażby o wysokiej wieży, której ktoś nie skończył dzielić na piętra). Plus oczywiście piwnice i inne składy ze wszystkim, co można znaleźć na Wyprawach (i nie tylko), pokoje Nicole, a także najnowsze skrzydło, całe dla mnie… Wiem, że życie w mniejszym domu straciłoby sporo na komforcie, ale to wcale nie oznacza, że muszę uwielbiać odkurzanie tego wszystkiego.
Potem sporo kulinarnych rzeczy, przy których pomagałem jak umiałem, to znaczy starałem się nie przeszkadzać. Nie bardzo zrozumiałem jak ona pojmowała słowo „potrawy”… To znaczy, Nicole oznajmiła, że przygotuje dwanaście potraw. Ale pod koniec tego kuchennego szaleństwa samych sałatek śledziowych rybnych naliczyłem siedem. Do tego jeszcze jakaś inna ryba, zwana karpiem, na trzy sposoby przyrządzona, plus czerwona zupa (twierdzi, że to z buraków), kapusta i grzyby w cieście, kapusta z grochem bez ciasta, grzyby bez kapusty w cieście… Jeszcze sporo innych drobiazgów, ogółem jak dla mnie dużo więcej niż dwanaście. Ale jak zapytałem o te sałatki, to popatrzyła na mnie jakoś dziwnie i odparła: 
- To są śledzie, jedna potrawa. Każdy ze smoków zażyczył sobie inne składniki. 
A właśnie, nie wspomniałem, że tego wszystkiego było po prostu dużo. Na szczęście Nicole miała kompetentną pomoc w postaci całego stadka znajomych skrzatów. Te małe dranie pracują za mleko i ciastka, a nazywam je tak, bo bardzo chętnie kradną różne rzeczy, nazywając to „małą premią”. Udało mi się jednak, ze sporą pomocą ze strony Lenory, oduczyć je tego zwyczaju. Tak, obecność smoczycy Wojny pomaga w tłumaczeniu różnych rzeczy…
I nadszedł wreszcie ten dzień… 
Rano okazało się, że to nie koniec przygotowań, potrzebne są świąteczne dekoracje. 
Nicole powiedziała: 
- Przynieś lampki z piwnic, część rozwieś gdzieś na ścianach, ale ładnie ma być, Altair ci pomoże. 
W sumie ubodło mnie, że uznawała zmysł estetyczny i umiejętności dekoratorskie smoka za przewyższające moje, ale to akurat zadanie było łatwizną. Całkiem sporo światełek (i innych ozdóbek też) trafiało tutaj podczas zeszłych świąt, przywlekane przez smoki (naprawdę nie wiem, skąd one to wyciągają, ale podobno notorycznie okradają jakąś chatkę). A do moich obowiązków podczas nieobecności pani domu należało też odbieranie i odpowiednie rozdysponowanie przynoszonych przez gady skarbów. Innymi słowy, to przez moje ręce przeszły te szpargały, zanim trafiły do pudeł, przez co znam, pamiętam ich Prawdziwe Imiona. A że udzieliła mi się panująca w całym domostwie atmosfera pośpiechu i gorączkowych przygotowań (czemu zostawia całą tę dekorację na ostatnią chwilę?), nie namyślając się wiele, Wezwałem potrzebne mi ozdóbki. Wedle życzenia, przede mną na podłodze pojawiło się naręcze choinkowych lampek, ale, co mnie kompletnie zaskoczyło, towarzyszył temu okropny rumor. Nie miałem pojęcia co się stało, co poszło źle i dlaczego, póki nie usłyszałem jak Vanilor krzyczy: 
- Piwnica!
Natychmiast wypuściłem skrzydła i poleciałem sprawdzić co też się właściwie stało. Udało mi się przy tym wyprzedzić Vanilora, czego bym sobie w każdym innym momencie pogratulował (w końcu co smok Powietrza, z definicji jest szybkim lotnikiem). Ale akurat w tej chwili przeklinałem mój „geniusz”. W ciągu roku korzystania z piwnic poukładane jedne na drugich pakunki przemieszczają się, zmieniając warstwy. A że świąteczne ozdoby nie są zbytnio potrzebne podczas pozostałych miesięcy, wylądowały na samym dole. Wezwanie lampek spowodowało, że zawierające je pudło znienacka stało się puste, co z kolei było przyczyną wpadnięcia do niego… ogółem wszystkiego, co stało na nim.
Przy pomocy Vanilora i bezczelnie wykorzystując siłę Lenory udało mi się jakoś doprowadzić piwnicę do stanu użyteczności. Niestety, bezpowrotnie straciliśmy bombki. Spytałem Nicole czy nie mogła by ich naprawić, wyśpiewując odpowiednie zaklęcie. Ta spiorunowała mnie wzrokiem, po czym warknęła: 
- Nie teraz, nie przed kolędami. 
No tak, zapomniałem. Czekał ją występ na koncercie, czyli następnego dnia po Wigilii jej głos musiał być idealny. A takie czary dość poważnie go uszkadzają.
Najwidoczniej ubrana choinka nie stoi zbyt wysoko na liście jej priorytetów. Choć jeszcze wczoraj przekonywała mnie, że drzewko musi być jak największe (całe szczęście, że nie musiałem targać tego potwora z lasu, ale od czego ma się smoki Powietrza i Wojny?), żeby zmieścić na nim te wszystkie bombki, dzisiaj spojrzała na smętne resztki ocalałe z piwnicznej apokalipsy i zaordynowała: 
- Rozwieś lampki na choince, będą musiały wystarczyć.
W pewnym momencie (stawiałbym na tę chwilę, kiedy w piwnicy ratowałem paczki) Nicole chyba wypiła za dużo ajerkoniaku… Gdy bowiem popatrzyła na ustrojoną choinkę, uznała, że musi zrobić jej zdjęcie, „na pamiątkę", a ja miałbym… nie, to przecież totalny absurd był, cieszę się, że to zrozumiała… a chciała, żebym wzleciał na sam czubek drzewka i tam zapozował do fotografii jako anioł… dobrze, że dała sobie wytłumaczyć, że ciemne skrzydła jakoś nie pasowałyby do całości, a innych przecież nie mam.
A, i przyznała się. Wypiła „coś niecoś”, jak to ujęła, „z rozpaczy, no bo przecież ci mówiłam, przynieś, wiedziałam, że tak będzie, wszystko przepadło” i takie tam. Zanim wróciłem i okazało się, że niewiele straciliśmy, pijaństwo już było faktem.
Poleciałem szybko po naszą sąsiadkę, czarodziejkę, aby doprowadziła Nicole do stanu używalności. Czekała nas w końcu ważna, świąteczna kolacja. Poprosiłem smoki, aby w międzyczasie dokończyły dekoracje i schowały resztę ajerkoniaku.
I jakoś tak upłynął czas do wieczora. Gdy ostatnie zaklęcie zostało wypowiedziane, na niebie rozbłysła pierwsza gwiazdka. Czarodziejka zerwała się i pomknęła do siebie, przytomniejsza już Nicole powiedziała, że powinniśmy już zaczynać. Tradycja jakaś czy coś… To chyba jakiś wieczór tradycji (wiem, rychło w czas się zorientowałem).
Kolejną sprawą były życzenia. Trochę dziwne. W końcu oboje przyjaźnimy się już tyle czasu, że każde z nas wie, o czym marzy to drugie. Nie musieliśmy tego wypowiadać, a mimo to… Mimo to wypowiedziane w takim dniu, w takim miejscu (pod potwornie ogromniastą choinką, obok smoków, które tez oczywiście swobodnie mieściły się pod drzewkiem, wspominałem już, jakie było wielkie?), znaczyło jakby więcej. Jakby była pewność, że się spełni.
Potem ogarnął nas szał konsumpcji.
A potem z sufitu spadły źle przymocowane lampki.
Do listy ofiar dzisiejszego dnia musieliśmy dopisać część zastawy, dwa stoły i sporo krzeseł (poprzewracane przez spanikowanego smoka, przez grzeczność nie wspomnę którego).
W kiepskich humorach udaliśmy się na spoczynek (znaczy tak Altair powiedział, proponując, żebyśmy z tego powodu prezenty zostawili na jutro rano, w celu poprawienia sobie nastroju na nowy dzień pełen sprzątania połamanych mebli, pomysł przeszedł autorytarna decyzją Nicole), a raczej wszyscy inni poza mną czuli się właśnie w ten sposób.
To w końcu była moja pierwsza Wigilia w Nightwood, nic nie mogło zepsuć mi nastroju. No, chyba że kiepski prezent, ale to się jutro okaże…

451: Wasze pomysły na lepsze NWD 20: Smoczy Tytani kontra Arcysmoki

Jest to pierwszy artykuł Spiki. Witamy w zespole :)
1zceeeg.jpg
Smoczy Tytani kontra Arcysmoki
Wśród wielu pomysłów na nowe żywioły mające uprzyjemnić i urozmaicić grę znajdziemy także tematy dotyczące „szóstego stadium rozwoju smoka”. O co chodzi? Niektórzy hodowcy wpadli na myśl, że rozwój naszego podopiecznego nie powinien kończyć się na mędrcu.
Kontrowersyjne? Niepotrzebne? Interesujące? Opinie są skrajnie różne.
Dziś przyjrzymy się dwóm wątkom, mającym największe poparcie.

Przede wszystkim należy wymienić podstawową różnicę między nimi. Pomysł Akwamarynki (Arcysmoki) przewiduje rozszerzenie jedynie do pięciu żywiołów: Ognia, Wody, Powietrza, Eteru i Ziemi, podczas gdy idea Hyden (Tytani) skupia się wokół rozwoju każdego typu smoka. Należy tu jednak zaznaczyć, że pierwszy temat nie blokuje szóstego wariantu wszystkim bestiom, oprócz wymienionych. Arcysmokiem Wody, na przykład, mógłby zostać zarówno smok Śniegu, Lodu, Wody... i tak dalej, i tak dalej.
Pod względem nazwy Tytani ciągle ewoluują. Wątek ten został założony jako „Smoczy Bogowie”, ale z powodu sprzeciwu wobec takiego określenia nieoficjalnie zmieniono ją na Tytanów właśnie. Osobiście uważam, że takie rozwiązanie brzmi lepiej niż pierwotna wersja, a także jest dużo bardziej klimatyczna od „Arcysmoków”. Tutaj punkt dla Hyden.
Kolejne kryterium to uwielbiane przez wszystkich smocze gify. Zarówno Tytani jak i Arcysmoki mogą się pochwalić piękną i elegancką galerią. Pod względem jakości niewątpliwie zwycięża wątek Hyden – gify są młodsze, a więc wpasowują się w nowe trendy i nie trącą myszką. W tym przypadku sprawa jest jednak dużo głębsza, niż się to może wydawać. Hyden uznała, że szóste stadium rozwoju musi się czymś odznaczać – bo sama wielkość jest mało trafionym rozwiązaniem. Każdy Tytan musi mieć więc więcej, niż jedną parę skrzydeł, i choć autorka wielokrotnie udawała, że wycofuje się z pierwotnego zamiaru, i tak wszelkie niespełniające kryteriów prace były odrzucane. Z jednej strony doskonale ją rozumiem – Tytani bez tego urozmaicenia wyglądaliby jak zwykli, smoczy mędrcy, a z drugiej, robienie ze smoków dziwnych, powykręcanych hybryd o nienaturalnej liczbie kończyn jest raczej dyskusyjne. Patrząc jednak na Arcysmoki, możemy odnieść wrażenie, że mamy przed sobą po prostu kilku smoczych mędrców – bo nie wyróżniają się od naszych obecnych podopiecznych w żaden sposób. Co więc zwycięża? Ostra przesada, czy lekka nijakość? Jak dla mnie pod względem gifów mamy remis.
Zanim przejdziemy do sposobu zdobycia, warto jeszcze skupić się na atakach. Większość propozycji u Arcysmoków jest świetna i klimatyczna, podane są zarówno ciosy fizyczne, magiczne, a także specjalne (dla wszystkich żywiołów jednakowe). Propozycje Akwamarynki są bez wątpienia dopracowane. W przypadku Tytanów już nie jest tak idealnie. Choć mamy wyszczególnione ataki magiczne i jeden specjalny (swoją drogą dość słaby i mało „epicki” w brzmieniu), to brakuje umiejętności fizycznych.
To jedno z wielu niedociągnięć w smoczych Tytanach. Przede wszystkim, brakuje tu historii bestii i jej charakterystyki. Bonusy dla smoków nie są sobie równe (na przykład smok Duszy ma generować 10 oddechów poranka co trzy dni, co daje miesięczny zysk w postaci 140000 srebra, a smok Elektryczności 10 sztuk szafirowej wody, co w takim samym terminie przynosi nam tylko 3000 srebra). Podobnie jest ze sposobem zdobycia. Niby mamy tu opis tego, jak powinno to wyglądać, ale po przeczytaniu krótkiej notki objaśniającej wciąż nie do końca rozumiemy sytuację. Gdzie zdaniem autorki powinny pojawiać się notki o przejściu smoka do grona bogów? W jakim miejscu możemy znaleźć Zaświaty? Które żywioły Hyden uważa za demoniczne, a które nie?
Pytania pozostają bez odpowiedzi, a autorka zbywa krytyków stwierdzając, że się po prostu nie znają.
Temat Akwamarynki ma zarówno dobrą historię, jak i przejrzysty sposób zdobycia smoka. Naprawdę, całość czyta się bardzo przyjemnie i warto poświęcić chwilę czasu na zagłębienie się w tajemniczy świat Arcysmoków – a więc to im decyduje się przyznać punkty za zdobycie, opisy i ataki.
Podsumowując, każdy z pomysłów ma swoje bardzo wyraźne wady i zalety. Tytani mają dużo lepszą ideę i graficzne opracowanie, jednocześnie będąc tematem pełnym dziur i niedomówień. Arcysmoki biją ich na głowę pod względem opisów, logiki i klimatu. Trudno stwierdzić, który z nich bardziej pasuje do Nocnego Lasu. Jak zwykle, zadecydują głosy graczy i ich opinie.
Art Arcysmoka: woda1kopia.png
Art Tytana: 2el5qah.jpg
Linki do podobnych tematów: Pierwszy Drugi
Spika
Spika

450: Poradnik graficzny: Cieniowanie smoka

Aby powiększyć grafikę, otwórz ją w nowym oknie.

Poszczególne postępy cieniowania będą oznaczone w punktach od 1-6 (każdy z obrazków jest nimi oznaczony)

1. Jak widać mamy już stworzoną warstwę o nazwie "tło", którą dajemy na sam dół i wybieramy do niej kolor bazowy smoka, przydatny w drugiej warstwie, którą nazywamy kolorem bazowym. Na samej górze umieszczamy lineart smoka (jest to widoczne w polu oznaczonym czerwoną otoczką). Następnie wybieramy dwa kolory - ciemniejszy od bazowego i kolor światła jaki pada na łuski.

2. Na drugim obrazku zaznaczyłam skąd pada światło. To bardzo pomocne, gdyż cieniując widzimy gdzie nanosić światło, a gdzie cienie. Pod lineartem tworzymy kolejną warstwę o nazwie "cienie". Wybieramy twardy pędzel  np. o  wielkości 20 px kryciu 16 % i przepływie 56%. Cienie nanosimy kolorem ciemniejszym od koloru bazowego. Nanosimy je na dolną część łusek.

3. Teraz zabieramy się za światła. Tworzymy warstwę o takiej nazwie i wybieramy nasz jaśniejszy kolor. Sugeruję wybrać miękki pędzel o kryciu np. 7 % i przepływie 56%. Ważne jest też ustawienie jego twardości, jak w tym przypadku główna średnica, która wynosi 29% i twardość 15%. Oświetlenie łusek nakładamy w zależności od tego, gdzie pada światło. W tym przypadku jest ono u góry, więc tam będzie najbardziej widoczne.

4. Widzimy jak mniej więcej ma to wyglądać. Do cieniowania potrzebna jest przede wszystkim wyobraźnia. Musimy przynajmniej mniej więcej wiedzieć, w której części ciała ustawić cienie, a gdzie światła. Na sam początek sugeruję też wzorować się na innych pracach przy cieniowaniu.

5. Tutaj jak widać zabieramy się za ogon. Tak jak przy głowie i szyi ustalamy gdzie pada światło, a gdzie cień. Ponownie przechodzimy na warstwę o nazwie "Cienie" i ustawiamy krycie na 20 i 10% (tak jak jest to zaznaczone na obrazku). Ogon znajduje się z tyłu, więc idąc na logikę cienie będą z jego tylnej strony a światła - z przedniej.

6. Przechodzimy na warstwę odpowiedzialną za "światła". Na początek krycie ustawiamy na 7%, żeby wstępnie nałożyć dane światło, a następnie zmniejszamy krycie na 2-4 %, żeby dokładnie je zaznaczyć.

JUŻ NIEDŁUGO

Bardzo dokładny tutorial na podstawie jednej z moich prac umieszczonej w linku poniżej.
Zajrzyj!

Averris
Averris

449: Wigilia w Nightwood - praca Ariedale (zwycięzcy)

Śnieg skrzypiał pod bucikami przemierzającej las Bianki. Jasne kosmyki jej włosów opadały swobodnie na ramiona, wlewały się do kaptura kurtki i spływały na zaczerwienione od mrozu policzki. Buzia dziewczynki nie zdradzała żadnych emocji, podobnie jak spojrzenie jej błękitnych, wpatrzonych w ziemię oczu. W kurczowo zaciśniętej dłoni tkwiła czerwona smycz, która pobrzękiwała lśniącym w słońcu karabińczykiem.
Dlaczego odeszła? Czemu zostawiła ją na pastwę ojca, którego szorstkiego głosu i ciężkiej ręki nawet święta Bożego Narodzenia nie potrafią przyćmić? Przecież zawsze powtarzała, jak bardzo kocha swoją jedyną córeczkę... Czy mówiła tak tylko po to, żeby ulżyć w cierpieniu zarówno jej, jak i sobie?
- Mamusiu - szepnęła Bianka, padając kolanami na śnieg. - Czy święta już zawsze będą do niczego?
Nie miała siły nawet na to, żeby ukryć twarz w dłoniach. Przysiadłszy na piętach, najzwyczajniej w świecie się rozpłakała. Bezsilność i ogromna tęsknota za przeszłością wstrząsały jej drobnymi ramionami i wykrzywiały wąskie usteczka, a szczątki dumy i uporu ledwie trzymały ją w jednym kawałku, nie pozwalając wydać z siebie choćby najcichszego dźwięku. Zdrętwiałe z zimna palce kurczowo zaciskały się na czerwonej smyczy.
Różowy jęzor chwycił toczącą się po dziewczęcym policzku łzę. Pokryty rudym futerkiem ogon merdał nieśmiało, a dwoje brązowych oczu spoglądało na Biankę z troską i zrozumieniem. Zimny, mokry nos raz po raz szturchał ręce małej, aż wreszcie na zaczerwienionej buzi pojawił się dyskretny uśmiech. Zmarznięta dłoń pogładziła przyjaźnie łebek zwierzęcia.
- Nie trać wiary, święta nie mogą być smutne!
Słysząc słowa otuchy, Bianka rozejrzała się wokół w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby je wypowiedzieć. W okolicy było jednak pusto; tylko wiatr wprawiał płatki śniegu w taniec, cicho pogwizdując.
- Hej, czemu tak się rozglądasz? Przecież nawet na ścieżce nie ma niczyich śladów, przez ostatnie kilka godzin nikt tędy nie przechodził!
- Artek! - w drżącym głosie dziewczynki słychać było ogromne zaskoczenie. - To ty?...
- Pewnie, że ja! - odparł pies, wpatrując się uparcie w swoją panią. - Mamy w końcu wigilię, prawda? Nie traćmy czasu, mam ci do pokazania jedno miejsce, które powinnaś zobaczyć.
To rzekłszy, futrzak ruszył pędem między drzewa. Bianka biegła za nim co sił, starając się nadążyć, jednak pozostawała daleko w tyle, dlatego już po chwili pościgu podążała ledwie widocznym śladem odcisków psich łap. Zdyszana, wypadła na niewielką polanę, na której czekał już rozemocjonowany Artek.
- Co tak długo? - skarcił dziewczynkę jej towarzysz. - Sidria nie będzie czekać w nieskończoność!
Dopiero teraz mała zauważyła śnieżną sowę, która przycupnęła obok psiaka. Mimo że ptaszysko było ogromne, wśród wszechobecnej bieli zdradzały je jedynie żółte jak żonkil ślepia. Otworzywszy dziób, Sidria syknęła przeciągle.
- Prędzej, Bianko, wskakuj na mój grzbiet! Nim zajdzie słońce, będziemy na miejscu.
Chociaż ostatnie wydarzenia wydawały się dziewczynce nierzeczywiste, zaufała rozkładającej już skrzydła sowie. Usadowiwszy się wygodnie wśród piór, ujęła Artka pod pachy i posadziła sobie na kolanach. Pokryte rudą sierścią uszy sterczały niczym żagle, a z wąsatego pyszczka wychynął długi, różowy jęzor, którym pęd powietrza szarpał to na prawo, to na lewo. Nim się obejrzeli, przyjaciele byli już w drodze do miejsca, w którym święta nigdy nie są smutne.

Bianka była już zmęczona podróżą. Bardzo zmarzła, a zmierzch, wbrew przewidywaniom Sidrii, zapadł już dwie godziny temu. Sowa traciła zresztą siły, co przejawiało się znacznym obniżeniem lotu. Jedynym plusem całej sytuacji był wspaniały widok na bezchmurne niebo - gwiazdy lśniły wesoło, a księżyc łypał na wędrowców sennym, półprzymkniętym okiem.
- Lądujemy - zaanonsowało ptaszysko, zbliżając się po łuku do ziemi.
Artek zeskoczył radośnie na twardy grunt, podobnie zresztą jak zesztywniała z zimna Bianka. Cała trójka stała przez chwilę wśród mroku, rozciągając w milczeniu zdrętwiałe mięśnie, gdy nagle zalała ich fala ciepłego, lekko oślepiającego światła. Dziewczynka zasłoniła dłonią oczy, zupełnie zaskoczona. W ciemności nie zorientowała się, że Sidria wylądowała tuż pod olbrzymich rozmiarów katedrą.
- Och, goście! - zawołała osoba, której sylwetka zarysowała się czarno na tle rozświetlonych, wielkich jak stodoła wrót. - Prędko, wchodźcie i się rozgrzejcie! Mróz jak diabli, pewnie nieźle was obszczypało, co?
Perlisty, bardzo sympatyczny śmiech zwieńczył wypowiedź mężczyzny, który usunął się na bok, aby wpuścić przybyłych. Milcząca, nieco onieśmielona Bianka przestąpiła próg, wśród fałd spódniczki chowając drżącego z zimna Artka. W miarę jak dziewczynka ogarniała wzrokiem rozświetlone wnętrze, coraz większy szok rodził się w jej dziecięcym serduszku. Olbrzymie żyrandole mieszczące tysiące świec, wysoko sklepiony sufit, stoły długie niczym miejskie ulice, na których ustawiono niezliczoną ilość obłożonych jadłem półmisków, barwne stroje, gwar i śmiech... A nade wszystko smoki - siedzące, leżące, stojące lub przemieszczające się po sali gady o kolorowych łuskach i rogatych łbach, niewyobrażalnie wielkie, choć maleńkie w porównaniu do ogromu całego przybytku. Błękitne oczy dziewczęcia, wytrzeszczone jak u akwariowej rybki, z zachwytem podziwiały każdy szczegół tego niezwykłego widoku. Przechadzając się pomiędzy konwersującymi zawzięcie lisami, pałaszującymi barszcz kocurami, wymieniającymi uprzejmości smokami czy wyczarowującymi lewitujące w powietrzu lampiony starcami, Bianka wdychała nęcące zapachy wigilijnych potraw, słuchała śpiewów i podziwiała piękno gigantycznej, wspaniale przystrojonej choinki ustawionej na końcu sali.
Bolesne zderzenie z biegnącym wzdłuż czerwonego dywanu dziwakiem wyrwało małą z zamyślenia. Upadłszy z łoskotem na posadzkę, uczestnicy zajścia spojrzeli na siebie, zaskoczeni. Nie minęła chwila, a młody chłopak poderwał się na nogi i energicznym ruchem podniósł Biankę do pionu.
- Wybacz, dziewczynko - rzucił naprędce, próbując ją bezpiecznie wyminąć. - Katastrofa, katastrofa! Kolędy! Kolędy szlag trafił!
Oniemiała ze zdziwienia mała, tuląc do siebie Artka, obróciła się za niezdarnym mężczyzną.
- Co? - bąknęła bezmyślnie. - Czekaj! Jak to, co się stało?
- Pytasz, co się stało? - wykrzyknął tamten, zatrzymując się wpół kroku. - Jedyną osobą, która radzi sobie z grą na organach, jest Mistrz Zagadek! Tyle że to świr! Bełkocze coś o tym, że nie będzie grał, bo „w tym roku zajmie się tym ktoś odpowiedniejszy”. Problem w tym, że nie ma tu nikogo, kto posiadł tę umiejętność! Ale plama, ale plama!
- Mój tata jest organistą - przyznała Bianka, stawiając pieska na ziemi. - Co prawda go tu nie ma, ale czasem, kiedy nikogo nie było w kościele, pozwalał mi ćwiczyć...
- Nie można było tak od razu?! - entuzjastyczny okrzyk wyrwał się z gardła młodzieńca. - Prędko, za mną!
Chwyciwszy dziewczynkę za rękę i nie zważając na jej protesty, wywlókł ją do przedsionka, po czym jęli razem wspinać się po krętych schodach prowadzących na balkonik. Artek biegł tuż za nimi, poszczekując z dezaprobatą i podkulając smutno ogonek. Strasznie wysoko, pomyślała mała, zdyszana od biegu, lecz bez ustanku przebierała nogami. Wolną od uścisku ręką zdążyła tylko poluźnić szalik w nadziei, że dzięki temu nieco ochłonie.
Pokonawszy, jak naliczyła Bianka, sto dziewięćdziesiąt siedem stopni, dotarli wreszcie na górę. Dziewczynka od razu zbliżyła się do balustrady i spojrzała w dół, ciekawa widoku. Nie zawiodła się, albowiem z miejsca, w które przyprowadził ją chłopak, sala wydawała się jeszcze bardziej imponująca. Wlepiając wzrok w piękne, muskularne sylwetki smoków, zrzuciła z siebie kurtkę i odwiązała szal. Policzki miała czerwone, a włosy przylepione do spoconego czoła, lecz nie zwracała na to najmniejszej uwagi.
Obróciwszy się w kierunku organów, oniemiała. Były tak zjawiskowe, że nagle nabrała wątpliwości, czy będzie w stanie zagrać na nich cokolwiek. Była pewna, że gdy naciśnie choć jeden klawisz, szyby w oknach popękają, a mury przybytku rozlecą się w drobny mak. W milczeniu minęła chór rozchichotanych nimf, które stały przygotowane do śpiewu, dzierżąc w dłoniach śpiewniki, po czym zasiadła na ławie przy instrumencie, tuż obok przyodzianej w błękity Pani Mrozu. Przy nich zaś przycupnął Artek, węsząc ciekawie. Spojrzawszy w lodowe, choć pogodne oblicze córy Króla Gór, Bianka uśmiechnęła się nieśmiało, a następnie przyjęła z jej rąk tomik bożonarodzeniowych kolęd.
- Proszę o ciszę, moi mili! - stojąca na balkoniku Nidda zaklaskała w dłonie, a zgromadzeni niemal natychmiast się uciszyli. - Mam dla was niezwykłe wieści. Otóż do lasu Nightwood zawitała dziewczynka, której nigdy wcześniej nie gościliśmy w naszym gronie. Posiada ona talent gry na organach, dlatego zamiast Mistrza Zagadek, zmęczonego już nieco tym przywilejem, to ona odegra w tym roku nasze ulubione kolędy...
Jednak dziewczynka wcale nie słuchała. Dwie wodne nimfy pofrunęły bowiem pod sam sufit, ze śmiechem ścigając się to tu, to tam. W pewnym momencie jedna z nich, wyraźnie zadowolona ze swoich poczynań, podprowadziła kilka kostek mydła, które znalazła w schowku na miotły, i zaczęła ciskać nimi w unoszącą się opodal przyjaciółkę. Podejmując zabawę, tamta perfekcyjnie unikała pocisków, które z łoskotem trafiały w organowe piszczałki. Kiedy zaś mydło się wyczerpało, najada-napastniczka wyczarowała strumień wody, który skierowała w kompankę. Ciecz zalała instrument; nieukrywająca rozdrażnienia Łowczyni pogroziła psotnicom pięścią, a nimfy, w dalszym ciągu chichocząc, czym prędzej się ulotniły.
- Dziecko, już czas, zaczynaj! - szepnęła Pani Mrozu głębokim, dźwięcznym głosem i lekko szturchnęła Biankę.
Dziewczynka, wyrwawszy się z transu, w jaki wpadła, obserwując najady, ułożyła dłonie na klawiaturze i, niewiele myśląc, zaczęła wygrywać melodię znalezioną w tomiku kolęd. Instrument ryknął potężnie, a jego głos brzmiał tak niesamowicie i pięknie, że Bianka z przyjemnością kontynuowała grę. Szczególnie, że wtórowały jej gromkie śpiewy wszystkich nimf i stworzeń, które znajdowały się w katedrze.
Zadowolona ze swoich wysiłków, pozwoliła sobie uśmiechnąć się do Pani Mrozu, która cały czas jej towarzyszyła. Nim się jednak obejrzała, rozbawiony Artek skoczył na klawiaturę, zmuszając organy do wydania niskiego, dokuczliwego dla uszu dźwięku. Przestraszona jego zachowaniem dziewczynka rzuciła się łapać psotnika, lecz w tym momencie zorientowała się, co skłoniło zwierzaka do brykania. Czy to... mydlana bańka? Zaskoczona mała obróciła się za siebie, domyślając się już, co się stało.
Cały przybytek pełen był bąbelków, które unosiły się grupami, połyskując w świetle żyrandoli. Zachwyceni goście wyciągali w ich kierunku dłonie i łapy, chcąc chwytać szklące się bańki. Bianka nie mogła powstrzymać się od uśmiechu. Zmotywowana do dalszej gry, rozpoczęła następną kolędę, popatrując coraz to na wirujące pod sufitem niesforne najady i piszczałki, z których ulatywały przezroczyste bąble. Pękający z dumy Mistrz Zagadek przysiadł się ukradkiem do małej, po czym nałożył jej na głowę czapkę Mikołaja.

Zmęczona grą Bianka odetchnęła z ulgą. Była cała spocona od zamaszystego uderzania w klawiaturę i wyśpiewywania tekstów kolęd. Czuła się jednak szczęśliwa, że mogła komuś użyczyć swoich umiejętności i na coś się przydać. Oddychała ciężko, popijając dostarczony jej przez Trismegistusa kompot z suszonych owoców, gdy nagle w katedrze rozdzwoniły się dzwoneczki. Podekscytowana dziewczynka podbiegła do balustrady, a to, co zobaczyła, zaparło jej dech w piersiach.
Przez sam środek sali, podążając czerwonym dywanem, jechały sanie zaprzężone w cztery pary smoków-reniferów. Roześmiane twarze i pyski witały przybyłego Mikołaja, który zatrzymał powóz na samym środku przybytku i, taszcząc olbrzymi wór prezentów, ruszył w kierunku przygotowanego specjalnie dla niego krzesła. Wytrzeszczając oczy z niedowierzania, Bianka wzięła Artka na ręce i, przywarłszy do grzbietu jednego z uprzejmych smoków, pozwoliła się przetransportować na dół. Tam stanęła nieśmiało z boku, przyglądając się, jak Gilfuin, tutejszy władca, uroczyście wita najniecierpliwiej oczekiwanego gościa.
- Tego wieczoru przywędrowało do nas mnóstwo grzecznych istot z całego Nightwood - rzekł wyraźnie zadowolony Gilf, uśmiechając się szeroko i pozwalając swoim kotom się obskakiwać.
- Ależ wiem - roześmiał się Mikołaj, poprawiając okulary na czerwonym, kartoflanym nosie i spoglądając wymownie na grupkę osób, które zdążył już obdarować. - Któż, jeśli nie ja, najlepiej zdaje sobie z takich rzeczy sprawę? Muszę jednak rzec, że jedna ludzka istotka zasługuje tu na szczególne wyróżnienie za grzeczność. Bianko, podejdź po prezent!
Wszyscy obecni jęli spoglądać po sobie pytająco, nie mając najwyraźniej pojęcia, o kim mowa. Bianka natomiast stała jak wryta, nie będąc pewna, czy chodziło o nią, czy też o inną dziewczynkę o takim imieniu. Sekundy wlokły się niczym godziny, a mała czuła, jak serce wali jej młotem.
- No, śmiało - Artek pociągnął ją za rąbek sukienki. - Idź, ręczę, że chodzi o ciebie!
Krok, drugi, trzeci... Sama nie do końca zdawała sobie sprawę, jakim cudem idzie przed siebie. Nogi miała jak z waty, a dłonie bezwiednie zaciskały się na skrawku kwiecistej koszulki. Z drogi schodziły jej koty, nimfy, sowy, elfy, lisy, demony, a nawet smoki, w porównaniu do których była maleńka niczym ziarnko piasku. Nim zdążyła się zorientować, Mikołaj uniósł ją na rękach i posadził sobie na kolanach.
- Powiedz mi, dzielna, mała dziewczynko, o jakim prezencie marzysz w te święta?
Nie wiedziała. Lalka, słodycze, ilustrowane książki? Flamastry? Albo nowe kredki...
Nie. To musi być coś wyjątkowego. Tak wyjątkowego jak tegoroczne Boże Narodzenie.
- Chcę, żeby mama... - zająknęła się.
- Słucham? Powtórz, proszę, słuch już nie ten! - zafrasował się Mikołaj, pochylając się ku niej.
- Chciałabym, żeby tata znów był taki jak kiedyś - powiedziała nieco głośniej, lecz tak, by nikt prócz ubranego w czerwień starca nie mógł jej słyszeć. - Dobry i kochany.
- Niezwykłe życzenie - uśmiechnął się tamten, po czym zsunął ją z kolan. - Zobaczę, co da się zrobić. A tymczasem, zdolna panno, podejdź do choinki i wybierz sobie tę bombkę, która podoba ci się najbardziej.
Bianka, szurając nogami, ruszyła w kierunku świątecznego drzewka, po czym przyjrzała mu się z uwagą. Tu łódka, tu jabłko, tu znów konik na biegunach... Tyle wspaniałych ozdóbek, że wybranie tylko jednej było dla dziecka nie lada wyzwaniem. Drobna rączka wisiała chwilę w powietrzu, aż wreszcie powędrowała ku wesołemu smokowi z cukrową laską w łapie.
- Chodź, kochanie - usłyszała za sobą łagodny głos staruszki i czyjeś dłonie ujęły ją za ramiona. - Pewnie jesteś głodna, zjedz ciastek. Sama piekłam. Podgrzałam też mleko i naszykowałam bożonarodzeniowe baśnie. Dzieci wprost uwielbiają, kiedy im je czytam.
Pani Grimm odprowadziła ją w cichy kąt i poczęstowała domowymi przysmakami. Ściskając w dłoniach smoczą bombkę, dziewczynka wsłuchiwała się w historię o zagubionym pisklątku, które chciało udowodnić, że Mikołaj nie istnieje. Nim się zorientowała, spała smacznie, a u jej stóp, wtulony w swą panią, leżał rudy, wierny Artek.

***

Bianka otworzyła oczy. Dookoła panował mrok, tylko słabe światło ulicznych lamp wlewało się przez okno, pozwalając dziewczynce stwierdzić, że znajduje się w szpitalnej sali. Jej lewa dłoń natrafiła na zwiniętego w kłębek Artka, który drzemał obok, natomiast za prawą ktoś kurczowo ją ściskał.
- Tato? - szepnęła, odwzajemniając uścisk.
Głowa mężczyzny, dotąd leżąca nieruchomo na kocu, natychmiast się podniosła.
- Córeczko, jak się czujesz? - w jego ochrypłym głosie dało się słyszeć zdenerwowanie.
- Dobrze, nie bój się - odparła spokojnie, widząc, jak ojciec się w nią wpatruje. - Stało się coś złego?
- Czy stało się coś złego? - powtórzył po niej, a łza potoczyła mu się po policzku. - Skarbie, przepraszam. Ja nie... Odkąd nie ma mamy, nie potrafię panować nad uczuciami. To, co dotąd się działo... Od teraz już będzie dobrze, przyrzekam.
- Wiem - odpowiedziała jak gdyby nigdy nic. - Byłam u Mikołaja i sama go o to prosiłam.
Ojciec nic już nie odrzekł. Wtulił się w nią tylko, raz po raz całując jej ręce. Zamyślona dziewczynka odwróciła wzrok w stronę nocnego stolika. Po leżącej na nim bombce w kształcie smoka ślizgało się słabe światło ulicznych lamp.

448: Głosowanie na Smoka Roku Gazetki iNightwood

Trwa ono od dziś do 12 II 13 r. (godzina 0:00), a biorą w nim udział wszystkie Smoki Miesiąca z roku 2012.


I miejsce:
Komplet Ostrzy Ofiarnych i Stary Zwój, niezbędne do stworzenia Dracolicha

II miejsce:
Układ Hierogifów za 152p., czyli: Gwiazda 2x, Wrzeciono, Sztylet, Berło, Cierń 2x (warte około 3475000)

III miejsce
Klepsydra Odgoad (warta około 2850000 srebra)

IV miejsce
Komplet Płomiennych Zbroi (warty około 1775000 srebra)
Catherinne_
Redaktor Naczelna
Catherinne_

447: Informacja

Informacje dla właścicieli smoków, które biorą w głosowaniu na Smoka Roku Gazetki iNWD, razem ze zaktualizowaną listą nagród, a także wszystko związane ze Smokiem Grudnia zostanie dodane na bloga dzisiaj, w godzinach popołudniowych.

446: Nowy Rok



Mam nadzieję, że zabawa sylwestrowa była przednia i właśnie dochodzicie do siebie. Dla uspokojenia szumu w uszach po nocnych hukach i wystrzałach zapraszam do lektury kilku sylwestrowych ciekawostek!

Czy wiedzieliście, że ludzkość obchodzi sylwestra już od 4000 lat? Co prawda różne kultury świętowały różne dni jako początek nowego roku. Egipcjanie kiedy wylewał Nil, Grecy w dzień zimowego przesilenia słonecznego, a mieszkańcy Mezopotamii i Babilończycy podczas równonocy wiosennej.

Kto by przypuszczał, że to właśnie Babilończycy są pierwszymi, którzy zaczęli składać postanowienia noworoczne. Choć jakby się nad tym zastanowić to wcale nie takie głupie. Po 11 dniach ciężkiego imprezowania (oni to umieli obchodzić święta!) każdy Babilończyk myślał pewno „Nigdy więcej…”.

Jeśli już jesteśmy przy tym temacie, co roku mnóstwo ludzi postanawia zrzucić parę kilo- według statystyk to najpopularniejsze z postanowień noworocznych.
Datę 1 stycznia jako początek roku ustalił dopiero Juliusz Cezar, na podstawie swojego kalendarza.

Dla odmiany, w VI wieku, Kościół Rzymskokatolicki uznał za początek roku 25 grudnia (narodziny Jezusa), 25 marca (Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie) lub okres Wielkanocy. Zmianę tę wprowadził twierdząc, że obchodzenie Nowego Roku to zwyczaj pogański i niegodny chrześcijanina. 1 stycznia powrócił do łask dziesięć wieków później za sprawą papieża Grzegorza XIII i jego reformy kalendarza (obowiązujący dziś powszechnie kalendarz gregoriański).

Sylwester bez szampana? Kiepsko. Jeśli Twoje smoki śpią na górze banknotów możesz zaszaleć i kupić najdroższe wino musujące na świecie za jedyne 800 tysięcy złotych. Historia tego trunku nie jest może tak powalająca jak cena, a jednak ciekawa. Szampan ten pochodzi z renomowanej winnicy Heidsieck i w 1916 roku został wysłany do rosyjskiej rodziny królewskiej. Niestety po drodze cała dostawa zatonęła u wybrzeży Finlandii. W 1997 roku kilka butelek zostało wyłowionych przez płetwonurków, od których bąbelkowy skarb kupił Hotelu Ritz Carlton w Moskwie.

Warto zauważyć, że kiedy na naszych zegarach wybiła dwunasta w innych miejscach na Ziemi trwało jeszcze oczekiwanie albo przeciwnie - szampan już dawno wystrzelił! Najwcześniej pierwszego stycznia przywitają między innymi wyspa Kirimati i wyspa Karoliny, a tuż po nich Australia. Później przyjdzie czas na Azję, Rosję i Polskę. Po nas świętować będzie Londyn, a w końcu Ameryka. Powitanie Nowego Roku skończy się  na wyspach Baker i Howland, kiedy my będziemy już leczyć poranny ból głowy, czyli około godziny 13 naszego czasu.

Oby rok 2013 nie okazał się pechowy! Dla pewności z sylwestrowego menu należało wykreślić homary i kurczaki (tak radzą Filipińczycy).

Na zakończenie w imieniu całej ekipy iNightwood życzę Wam mnóstwo zdrowia, szczęścia i wielu wspaniałych chwil w Nowym Roku.

Lady Adria
Lady Adria

Nowsze posty Strona główna Starsze posty
Subskrybuj: Posty (Atom)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Informacja

Czekając na powrót Nightwood zapraszamy do lektury naszych archiwalnych artykułów, które świetnie uwieczniły niepowtarzalny klimat tej społeczności. : )

Najgorętsze w tym miesiącu

  • 939: Forumowe sensacje 10: Podsumowanie lipca
    Wakacje mijają, tymczasem nienawidziciele będą nienawidzić, a nołlajfy nołlajfić. Czasem jedno i drugie naraz. I o nich też będzie mowa. Je...
  • 684: Ramkow... Ekhm, Pokuciowe metamorfozy - zmień oblicze swojego smoka!
    - Bądźcie pozdrowieni! - dźwięczny głos ciemnowłosej Wiedźmy potoczył się echem wśród zebranych. Niewielkie, tajemnicze stworzonko ...
  • 863: Temat Miesiąca: Nightwood - Status: Niewidoczny
    Chociaż Polska ostatnio jest deszczowa jak nigdy, nie da się nie zauważyć nadchodzącego lata. Ale nad Nocnym Lasem zawisł cień. Podpełz...
  • 965: Paczuszka Pandory: Nietypowe warianty wyglądu, cz.1
    Wiedzą to graficy, wiedzą wyznawcy Jedynego Słusznego Smoka, wie o tym każdy gracz. Niektóre warianty wyglądu naszych smoków są po prostu.....
  • 524: Moje wspomnienia z Prima Aprillis w Nightwood
    Jak wiemy - do naszego lasu zbliża się fikuśne i całkiem fajne święto: Prima Aprilis ! Postanowiliśmy spytać paru graczy, jakie mieli wspomn...
  • 973: Smok Drewna - przewodnik po żywiole
     Jeśli jesteś zaskoczony, drogi czytelniku, wejściem nowego żywiołu, jego formą, typem, nazwą czy autorstwem, ten artykuł powstał właś...
  • 741: Pokuciowa choinka - zostaw świąteczny ślad i otrzymaj av lub komplet!
    Święta zbliżały się wielkimi krokami. Pierwsze płatki śniegu spadały za oknem wiedźmiej chatki w piąty wieczór grudnia, śledzone złot...
  • 941: Paczuszka Pandory: Gify na ostrzu noża 2
    Hej amigos! Witajcie w drugiej części gifowego zbioru afer. Czeka nas płacz, zgrzytanie zębów, podbieranie prac i mnóstwo bólu tyłka w wykon...
  • 563: Smoki poza NWD: Smoki w heraldyce polskiej
    Co przychodzi nam do głowy, gdy myślimy "smok"? Fantastyka, zianie ogniem, potęga, magia, legenda, potwór, towarzysz, sesje rpg, b...
  • 935: Muzyka czy Dźwięk? Tęcza, Zorza czy Iryzacja? Próżnia czy Pustka? Wybieramy nazwy pomysłów na żywioły!
    Feniks czy Ogień? W tym przypadku podjęliście już decyzję.  Ach, ci autorzy/graficy! Ciągle nie umieją się zdecydować. Kiedy nie w...
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecamy

Polecamy

Najchętniej czytane w iNWD

  • 335: Zrób to sam: Atrakcyjne napisy z generatorów do smoczych ramek i nie tylko
    Jakiś czas temu Zetiri poruszyła problem napisów, które zazwyczaj pełnią ważną funkcję w smoczych ramkach i sygnaturach. Każdy chciałby, ab...
  • 968: Kreatywnie!, czyli mamy cię na oku, perspektywo
    Witajcie! Wciąż w miarę przyjemna pogoda za oknem aż się prosi o wyjście w plener i uwiecznienie paru wielkich budynków górującyc...
  • [Nieaktualne] Tymczasowe Forum Nightwood
    Aktualizacja: Niestety wraz z wyłączeniem for hostowanych na serwisach czo.pl forum zostało usunięte. Na czas trwania prac nad nową w...
  • 1000: I naszej wędrówki nastał kres - pożegnanie
    Praca redakcji iNightwood została zakończona. Gazetka iNightwood nagle nie zniknie z bloggera, ale nowe artykuły nie będą już nigdy publiko...
  • 979: Kreatywnie!, czyli martwa natura 1: owoce
    Witajcie! Ten odcinek jest wstępem do serii teoretyczno - praktycznych tekstów dotyczących różnych dziedzin rysunku. Starałam si...
  • 999: 10 lat Nightwood - historie graczy
    Nocny Las w tym roku świętuje dziesiąte urodziny. Z tej okazji zapytałam kilku jego najstarszych mieszkańców - osoby będące tutaj niem...
  • 435: Jak Border. robi ramki?
    Pierwszy artykuł Border. , która niedawno dołączyła do Ekipy iNightwood :) Słowo wstępu: Wiele osób pytało, jak robię ramki. Na każd...
  • 863: Temat Miesiąca: Nightwood - Status: Niewidoczny
    Chociaż Polska ostatnio jest deszczowa jak nigdy, nie da się nie zauważyć nadchodzącego lata. Ale nad Nocnym Lasem zawisł cień. Podpełz...
  • 573: Smoki poza NWD: Bazyliszek
    Bazyliszek, choć w sumie nie do końca można go uznać za smoka, jest bestią bez wątpienia ciekawą. Ten zwany Królem Węży gad był ponoć prawd...
  • 939: Forumowe sensacje 10: Podsumowanie lipca
    Wakacje mijają, tymczasem nienawidziciele będą nienawidzić, a nołlajfy nołlajfić. Czasem jedno i drugie naraz. I o nich też będzie mowa. Je...

.

.

Archiwum iNWD

  • ▼  2019 (2)
    • ▼  listopada 2019 (1)
      • 1002: Robinsonowie: Nieukończony List
    • ►  marca 2019 (1)
  • ►  2016 (1)
    • ►  maja 2016 (1)
  • ►  2014 (234)
    • ►  listopada 2014 (18)
    • ►  października 2014 (4)
    • ►  września 2014 (14)
    • ►  sierpnia 2014 (30)
    • ►  lipca 2014 (37)
    • ►  czerwca 2014 (28)
    • ►  maja 2014 (14)
    • ►  kwietnia 2014 (22)
    • ►  marca 2014 (20)
    • ►  lutego 2014 (27)
    • ►  stycznia 2014 (20)
  • ►  2013 (319)
    • ►  grudnia 2013 (30)
    • ►  listopada 2013 (22)
    • ►  października 2013 (32)
    • ►  września 2013 (29)
    • ►  sierpnia 2013 (32)
    • ►  lipca 2013 (29)
    • ►  czerwca 2013 (20)
    • ►  maja 2013 (25)
    • ►  kwietnia 2013 (21)
    • ►  marca 2013 (28)
    • ►  lutego 2013 (29)
    • ►  stycznia 2013 (22)
  • ►  2012 (441)
    • ►  grudnia 2012 (29)
    • ►  listopada 2012 (20)
    • ►  października 2012 (20)
    • ►  września 2012 (30)
    • ►  sierpnia 2012 (35)
    • ►  lipca 2012 (40)
    • ►  czerwca 2012 (45)
    • ►  maja 2012 (38)
    • ►  kwietnia 2012 (45)
    • ►  marca 2012 (74)
    • ►  lutego 2012 (64)
    • ►  stycznia 2012 (1)

  .

  .

Serie artykułów

  • Głosowanie na Smoka Miesiąca (104)
  • Leśne Wieści (85)
  • Zrób to sam (71)
  • wywiad (57)
  • Paczuszka Pandory (55)
  • Wasze pomysły na lepsze NWD (47)
  • Od Ekipy iNightwood (44)
  • Kocia Edukacja (42)
  • Leśne opowieści (42)
  • Oceny Smoczych Ramek (33)
  • Wakacje z iNightwood (28)
  • temat miesiąca (27)
  • Artykuły okazjonalne (24)
  • Pod redakcyjną lupą (24)
  • Smoki poza NWD (23)
  • Nasze Klany (22)
  • Żywioły i smocze łupy (22)
  • Przeminęło z wiatrem (21)
  • Spojrzenie na krzykopudło (17)
  • te pożądane trofea (17)
  • Smoczy Graficy (16)
  • Z zakurzonych kart Zgromadzenia (16)
  • inne (14)
  • Podsumowanie miesiąca (12)
  • Forumowe sensacje (11)
  • O mnie i o Tobie (11)
  • Zza kulis Małej Sceny (10)
  • Kreatywnie! (9)
  • Pokuciowe Metamorfozy (9)
  • Gotowe ramki (8)
  • Klany na Zgromadzeniu (8)
  • Dokoła Nocnego Lasu (6)
  • Kącik Kupiecki (6)
  • kronika poszukiwań Cath (6)
  • warsztaty literackie (6)
  • Elementy Nocnego Lasu pod lupą (5)
  • Kącik Muzyczny (5)
  • Nietypowe nightwoodowe pasje (5)
  • Ramkowe metamorfozy (4)

.

Chrome Pointer

Artykuły wg. autorów

  • Catherinne_ (334)
  • Cerro (56)
  • Lady Adria (48)
  • Akayla (47)
  • Shining Night (45)
  • Smocza pani (44)
  • Rołdż (41)
  • Miij (38)
  • Entomologia (33)
  • Zetiri (30)
  • Spika (29)
  • Kot Kreskowy (24)
  • K R I S (22)
  • Averris (19)
  • nimfaEri (17)
  • Aszli (15)
  • -Sith- (13)
  • Border. (13)
  • The*Darkness (12)
  • Elsa96 (11)
  • FanOfTill (11)
  • Bredzisz (10)
  • Excited (8)
  • Alruna Septim (7)
  • Kodokuna Neko (6)
  • Paweto (6)
  • Narkotyk. (5)
  • Nerwofil (4)
  • Szpon (4)
  • woofcio (4)
  • Finito (3)
  • Scarlatto. (3)
  • Zenida (3)
  • Donast. (2)
  • Hao Asakura (2)
  • Hyden (2)
  • Liza (2)
  • Magpie. (2)
  • Maxine (2)
  • Blizzard (1)
  • Karasis (1)
  • Smok (1)
High Quality Blogger Templates
Copyright © 2012 Gazetka iNightwood - and Free Blogger Templates.